10 najlepszych cyborgów z YouTube






Z każdym rokiem granice pomiędzy żywym organizmem a maszyną robią się coraz cieńsze - mamy już implanty słuchowe, mechaniczne protezy, a wkrótce będziemy mieć również elektroniczne oczy. Naukowcy zajmujący się neurobiologią mają niezwykłe osiągnięcia - udało im się m.in. sprawić, że karaluch steruje robotem a małpa sprawnie posługuje zrobotyzowaną ręką. Zobaczcie sami.

10. Małpa z mechaniczną protezą ręki (sterowaną wyłącznie sygnałami z mózgu):



9. Naukowcy grają w Ponga sterując "rakietami" za pomocą fal mózgowych



8. Karaluch kieruje robotem



7. Robot-glut firmy iRobot



6. Mysz w wirtualnym labiryncie (naukowcy odczytywali impulsy z mózgu gryzonia)



5. Humanoidalny robot sterowany umysłem



4. Naukowcy z Berkeley sterują latającym chrząszczem



3. Brainport umożliwia "widzenie" za pomocą języka



2. Przegląd owadzich cyborgów



1. Mechaniczna proteza rodem z Gwiezdnych Wojen, autorstwa Deana Kamena







Źródło: technologie.gazeta.pl, Wired News

Spodobał Ci się ten artykuł?
Podłącz się do naszego kanału RSS , a najnowsze wpisy trafią wprost do Twojego komputera.



Read Users' Comments ( 0 )

Zdradzony mąż nagrywa żonę i...



Poznali się, pokochali pierwszą miłością, razem rozkręcili prężny interes. A teraz się rozwodzą, bo ona go zdradza. A on ma na to cyfrowe dowody. Tyle że zdobył je nielegalnie, a ona zawiadomiła o tym prokuraturę. Czyli... jak to w rodzinie.

Historia jak z taniego romansu: poznali się w sylwestra w noc kończącą XX wiek w klubie studenckim Kwadratowa. On – wychowanek domu dziecka, ubogi, ale młody i ambitny – kończył właśnie studia na wydziale mechaniczno-technologicznym Politechniki Gdańskiej. Ona – studentka 3. roku farmacji, a przy okazji córka właściciela znanej marki
kosmetyków z własnym mieszkaniem i sportowym samochodem.

W czasie zabawy musiała pojawić się jakaś chemia, ponieważ nagle obydwoje poczuli, że są dla siebie stworzeni, a hipergamia – przyrodzona cecha rodu kobiecego dotycząca doboru partnerów życiowych tej samej lub wyższej rangi – nie zadziałała. Ani w sylwestra, ani w czasie 3-miesięcznego narzeczeństwa, po którym stanęli na ślubnym kobiercu. Intercyzy nie było – widać prawdziwa miłość – choć początkowo na tym związku mogła stracić głównie ona. Według standardów merkantylnego świata to był mezalians.

Zaraz po ślubie młody żonkoś broni pracę magisterską i zatrudnia się w firmie teścia, którą w ciągu 10 lat rozkręca tak, że typowe rodzinne przedsiębiorstwo zamienia się w korporację – firma zaczyna otwierać przedstawicielstwa w Europie Środkowej i Wschodniej, a jej aktywa podwajają się co roku. Sielanka? Tylko na pozór. Powód? Zdrada małżeńska albo raczej jej podejrzenie. I żeby nie było zawsze na facetów – tym razem to ona poczuła, że jeden mężczyzna w jej życiu to za mało do pełni szczęścia.

Mąż zaczyna coś wyczuwać, ale brakuje mu dowodów. Wtedy wpada na pomysł, żeby zostawić w samochodzie żony specjalnie spreparowany telefon – wygląda, jakby nie działał, nawet gdy się zadzwoni pod jego numer, ale właśnie wtedy umożliwia podsłuch dźwięków w otoczeniu. Po jednej z sesji on wie już na pewno, że żona go zdradza. Postanawia dowiedzieć się więcej i montuje w jej samochodzie minikamery, które podłącza do telefonu, żeby mieć do nich dostęp online. W efekcie po kilku tygodniach ma nagrany przebieg kilku jej namiętnych spotkań z kochankiem.

Po burzliwej rozmowie z żoną, która wszystkiemu zaprzecza, mąż wykłada karty na stół i żąda rozwodu. Jednak ona nie chce się zgodzić. Powód? Zgodnie z prawem nastąpi podział majątku, a wtedy przypadnie mu w udziale okrągła suma 8 milionów. Rozstają się w nerwach. Ona wyjeżdża do USA, skąd po tygodniu przychodzi faks od jej adwokata – nie otrzyma rozwodu, ponieważ dowody winy żony zdobył nielegalnie. A takiego dowodu sąd nie może wziąć pod uwagę.

Ale to nie koniec. Mężczyzna dostał propozycję ugody – rozwód owszem, ale bez podziału majątku. Zostanie prezesem firmy, z pensją, jaką ma obecnie, a do tego dostanie 100 tys. złotych odszkodowania. Ale pojawia się i groźba: jeśli się nie zgodzi, adwokat złoży do prokuratury okręgowej zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa.

Nie zgodził się. I stąd wiemy o sprawie – policjant opowiadający nam historię do kolejnego odcinka „Cyberkryminalnych” przy okazji wspomniał o tym dziwnym przypadku. Widocznie adwokat żony zrobił, co zapowiedział, bo sprawą zajęła się policja. Gdy zamykaliśmy artykuł, dochodzenie ciągle było w toku. Postanowiliśmy zapytać naszego prawnika, kto ma rację w tym sporze.

Podsłuchiwanie to przestępstwo, ale…

W niniejszej sprawie mamy dwie kwestie: pierwszą – czy mąż potajemnie nagrywający zdradzającą żonę popełnia przestępstwo, drugą – czy takie nagranie mąż może wykorzystać w postępowaniu rozwodowym jako dowód winy. Jeśli chodzi o drugą kwestię, dowodem w postępowaniu cywilnym mogą być wszystkie ustalenia mające dla rozstrzygnięcia sprawy istotne znaczenie (art. 227 kpc). Niezależnie zatem od tego, czy zdradzany mąż popełnił przestępstwo czy nie, zarejestrowane przez niego nagranie może stanowić dla sądu jedną z podstaw rozstrzygnięcia.

Odnośnie zaś kwestii pierwszej – zasadniczo posługiwanie się urządzeniem podsłuchowym w celu uzyskania informacji, do której nie jest się uprawnionym, stanowi przestępstwo (art. 267 § 3 kodeksu karnego). Ale należy pamiętać, że przestępstwem jest tylko czyn społecznie szkodliwy w stopniu wyższym niż znikomy – w sytuacji sprawdzania przez oszukiwanego męża, czy jego podejrzenia były uzasadnione, o wyższym stopniu społecznej szkodliwości nie może być mowy, zatem nie popełnił on przestępstwa.


Źródło: Chip.pl; Autor: Rafał Petras





Spodobał Ci się ten artykuł?
Podłącz się do naszego kanału RSS , a najnowsze wpisy trafią wprost do Twojego komputera.





Read Users' Comments ( 0 )

Wirus, który zrobi z ciebie pedofila

Z wielu strasznych zagrożeń, jakie mogą powodować wirusy, to chyba jest najgorsze. Ten wirus potrafi uczynić z ofiary nieświadomego pedofila ze sporą kolekcją dziecięcej pornografii.

Pornograficzne zdjęcia i filmy dzieci mogą być umieszczane na komputerze przez wirusy - zamiast kradzieży tożsamości czy pieniędzy z kart kredytowych, bezpowrotnie kradną twoją reputację. Pedofile mogą wykorzystać zainfekowane komputery do zdalnego przechowywania i przeglądania materiałów pornograficznych, bez strachu, że namierzy ich policja. Cała odpowiedzialność może spaść na nieświadomego użytkownika zainfekowanego komputera. Użytkownik może nie wiedzieć o nielegalnych materiałach przechowywanych na jego komputerze nawet do czasu, aż policja zapuka do jego drzwi.

Znanych jest już kilka takich przypadków. Dowiedzenie swojej niewinności kosztowało ofiary nawet setki tysięcy dolarów. Ich sytuacja jest o tyle skomplikowana, że właściwi pedofile często obwiniają wirusy - obrona z punktu widzenia prawa mało wiarygodna.

- To jest przykład wymówki typu "pies zjadł mi pracę domową - mówi Phil Malone, szef Kliniki Cyberprawa w Instytucie Berkman Center for Internet & Society na Harvardzie. - Problem polega na tym, że czasem pies rzeczywiście może pochłonąć pracę domową - dodaje.


W jedną ze spraw zamieszany był Michael Fiola, który pracował w agencji detektywistycznej Massachusetts. W 2007 roku, szefowie Fioli stali się podejrzliwi po tym, jak rachunek internetowy za firmowego laptopa Fioli był ponad czterokrotnie wyższy, niż u jego kolegów. Technicy znaleźli na jego komputerze dziecięcą pornografię, znajdującą się w folderze, który udostępniony był przez Sieć.

Fiola został natychmiast zwolniony i postawiono mu zarzuty posiadania materiałów pornograficznych, za co groziło mu do 5 lat więzienia. Jego reputacja ucierpiała najbardziej - koledzy go wyklęli, opony w samochodzie zostały przecięte, zaś jemu samemu grożono śmiercią.

Postanowił jednak walczyć. Wspomogła go żona, jednak na swoją obronę, rzekomy pedofil musiał wydać 250 tysięcy dolarów - przeznaczyli na to wszystkie oszczędności, wzięli drugi kredyt i sprzedali samochód. Opłacało się. Głębsza sprawdzenie jego laptopa wykazało, że doszło do jego kilku infekcji. Mianowicie komputer został zaprogramowany do odwiedzin czterdziestu witryn z dziecięcą pornografią na minutę.

Potwierdziło się również alibi Fioli. Podczas pobytu jego i żony w restauracji, ktoś zalogował się do jego komputera i przeglądał pornografię. Prokuratorzy wykonali jeszcze jeden test, który potwierdził dowody zgromadzone przez obrońców Fioli. Zarzuty wycofano po 11 miesiącach od ich sformułowania. Niestety, Fiola nie mógł znaleźć żadnego adwokata, który odważyłby pozwać stan za nieuzasadnione zarzuty. A cała sprawa kosztowała wiele zdrowia jego, jego żonę i jego całą rodzinę. Sami prokuratorzy nie chcieli natomiast wyjaśnić swojego postępowania.

W momencie pisania tego artykułu, aż 20 milionów z miliarda wszystkich użytkowników podłączonych do Sieci, ma zainfekowane komputery (dane firmy F-Secure Corp.). Hakerzy zyskują pełną kontrolę nad nimi, mogąc wykorzystać je do przechowywania i zdalnego oglądania materiałów pornograficznych.



Źródło: Chip.pl; Autor: Marcin Chmielewski

Spodobał Ci się ten artykuł?
Podłącz się do naszego kanału RSS , a najnowsze wpisy trafią wprost do Twojego komputera.


Read Users' Comments ( 0 )